Odc. 28 Aktualna sytuacja


okiem pracownika

Otrzymaliśmy mail od pracownika Poczty Polskiej, który poprosił o jego publikację oraz zachowanie anonimowości. Poniżej prezentujemy pełną treść.

Nadchodzi z pewnością trudny okres dla pracowników Poczty Polskiej. Najprawdopodobniej jednak premia za miesiąc sierpień nie będzie pracownikom wypłacona. Niestety, ale w dużej mierze wynika to wprost z regulaminu premiowania, który został podpisany przez tak zwane dwie organizacje reprezentatywne*. Negatywne stanowisko związków na nic się zda, gdyż nie jest ono wiążące dla Zarządu PP S.A. Oczywiście pod znakiem zapytania pozostaje premia za kolejne miesiące oraz premia roczna – łącznościówka. Jednak niebezpieczeństwo nieotrzymania premii nie dotyczy przedstawicieli związków zawodowych, którzy są zwolnieni z obowiązku świadczenia pracy, czyli na tak zwanych etatach związkowych. Ich pozbawienie premii nie obejmuje. Ba, na dzień dzisiejszy już otrzymali połowę premii rocznej i nawet w przypadku jej niewypłacenia w październiku otrzymają ją w pełnej wysokości. Wynika to ze sposobu naliczania wynagrodzenia etatowych związkowców, tzw. ryczałtu. Premia miesięczna jest wliczona do miesięcznego wynagrodzenia oraz w każdym miesiącu 1/12 premii rocznej. Za 6 miesięcy z Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy w niebyt odejdą nagrody jubileuszowe oraz wyższe niż wynika to z kodeksu pracy odprawy emerytalno-rentowe. To oznacza kolejny cios dla pracowników.

Zewsząd słychać ze strony załogi narzekania na związki zawodowe. W jakimś stopniu oczywiście pracownicy mają rację, acz nie do końca. W różnych komentarzach w mediach społecznościowych można przeczytać, jakim to wzorem nie są związki górnicze. I tu częściowo też pracownicy mają rację, ale częściowo. Bo nie jest to siła związków zawodowych, a determinacja górników, którzy nie narzekają na to, co im zarządzający fundują, ale gdy ich interesy są zagrożone, tam wystarczy tylko hasło „jedziemy na Warszawę” i na jakiejkolwiek manifestacji stawia się ich tam kilkanaście tysięcy. Ich siła, tkwi w nich samych. Związki zawodowe są tylko inicjatorem danej akcji. Ale o sile danego protestu decyduje to, że w nim bierze udział praktycznie 100% górników. Jest dla nich nieważne, który ze związków dany protest organizuje. Oni nie czekają biernie aż coś stracą. Oni tylko czekają na hasło „kiedy” i jadą. Nie ma wśród nich rozważań, a po co jechać, a co to da, mi nie pasuje w tym terminie, a przecież to są koszty itd. itd. Jeśli się dowiadują, że mogą coś stracić, nie oglądają się na innych, że ktoś za nich coś załatwi. Biorą sprawy w swoje ręce. I nie jest to zasługa związków. Jak to wygląda u nas? Niech każdy sobie sam odpowie.

Możemy oczywiście nadal po kątach narzekać w swoich miejscach pracy, obrzucać błotem związki zawodowe i czekać aż może ktoś za nas (pracowników) coś zrobi. To tak nie działa. Zapędy Zarządu Poczty Polskiej, wskutek których nasza firma będzie coraz bardziej staczać się ku przepaści, pogarszając przy tym warunki wynagradzania, pracy, można zatrzymać. Sposób jest jeden i bardzo prosty. Zrobić to samo, co robią górnicy. Wyjść w dziesiątkach tysięcy na ulice i powiedzieć Zarządowi spółki i rządzącym DOŚĆ. Jeśli wspólnie razem nie zrobimy nic, z pewnością dojdzie do niewypłacenia premii za sierpień. Brak głośnych i dobitnych protestów będzie tylko zielonym światłem dla Zarządu firmy, by pogarszanie warunków wynagradzania i pracy, kontynuować.

*Związek Zawodowy Pracowników Poczty –ZZPP

* OM NSZZ Solidarność Pracowników Poczty Polskiej